niedziela, 23 sierpnia 2009

Alterglobalizm jako realna szansa

Z wieloma osobami rozmawiam na temat alterglobalizmu. Najczęstsze reakcje:
1) Nie wiem, czym jest alterglobalizm.
2) To te zamieszki na G8?
3) Nie no idee piękne - jednak nie do zrealizowania.

1) Alterglobalizm jest ruchem tworzącym się na całym świecie. Nie posiada swoich struktur ani liderów. Składa się z osób, które chcą dążyć do sprawiedliwej globalizacji - do globalizacji, która nie niesie w sobie narzucania jedynie słusznej kultury i rozwiązań gospodarczych prowadzących do wyzysku słabszych.

2) Jeden z wielu problemów alterglobalistów. Zaszufladkowanie. Tak, demonstracje na G8 tworzone są przez ruch alterglobalistyczny. Niestety również wśród alterglobalistów są osoby nastawione na zamieszki, rzucanie kamieni w szyby McDonald's, anarchiści straszący czarno-czerwonymi barwami i inne osoby wywołujące raczej niechęć niż zrozumienie. I mimo że jest ich mniejszość, to przede wszystkim oni odpowiadają za taki a nie inny wizerunek alterglobalistów. Z drugiej strony moi znajomi, którzy chcieli jechać pokojowo demonstrować na G8, opowiadali, że ich nie chciano przepuścić przez granicę, za to przepuszczani byli wszyscy, co do których była pewność, że będą robili zadymy. Jak widać, niektórym na górze odpowiada taki a nie inny wizerunek alterglobalistów - byle odstawić cel demonstracji na dalszy plan. Jest jeszcze inna strona medalu - gdyby nie te zamieszki, czy ktokolwiek zainteresowałby się, o co tak naprawdę nam chodzi?

3) Tak, to jest też nasz ogromny problem. Utopijne wizje, że świat może zacząć funkcjonować, nie opierając się przy tym na wyzysku? Dobrze, wiadomo że większości ludzi się nie zmieni - ale można ograniczyć ich pole działania. Musimy sobie uświadomić, że tak samo jak dzisiaj dajemy możliwości rozwoju niesprawiedliwości, tak samo możemy się temu sprzeciwić.
Najpierw trzeba sięgnąć do źródeł.

Na czym polega ten wyzysk i czym jest spowodowany?
Jakkolwiek to nie brzmi i nie kojarzy się z komunistycznymi hasłami propagandowymi - to prawda, że dzisiejszy świat rządzony jest przez nastawionych na zyski, gotowych podjąć wszelkie kroki, kapitalistów. Oni, oferując rzekomą pomoc krajom Trzeciego Świata, zmuszają ich na otwarcie rynków na zagraniczny kapitał, przy czym oferują "pomoc finansową" na takich warunkach, aby kraje te nie były w stanie jej spłacić.
Przecież Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy zarabiają na odsetkach płaconych przez zadłużone kraje. Jakkolwiek nie oceniać działań Chaveza, prawdą jest, że gdy spłacił on długi nie tylko Wenezueli, ale i kilku innych krajów, doprowadził również do poważnego zachwiania finansowego obu tych instytucji.

Dlaczego wierzę, że można to zmienić?

Bo dzięki demonstracjom czy tam zadymom, w Seattle w 1999 roku, nie doszło do podpisania przez Światową Organizację Handlu układu dotyczącego inwestycji, który byłby kolejnym ciosem wymierzonym w gospodarkę słabszych krajów.
Bo dzięki takim akcjom jak bojkot konsumencki, korporacje zaczynają zmieniać swoje postępowanie.
Bo rozpowszechnia się idea Sprawiedliwego Handlu, która stwarza realną szansę na rozwój przedsiębiorców Trzeciego Świata.

Jest wiele rzeczy do zmienienia. Jednak nic samo się nie zrobi, jeśli obywatele konsumenci nie przestaną dawać się manipulować, jeśli nie otworzą oczu i nie zaczną dokonywać świadomych wyborów, jeśli przestaną się zgadzać (czy to z obojętnością czy to z rezygnacją) na to, co oferują im ci "na górze".

Naprawdę wiele jest w naszych rękach.

Polecam ten artykuł, który sto razy lepiej oddaje ideę ruchu alterglobalistycznego od mojego posta:
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34302,2037915.html

Dzięki temu artykułowi nawet moja mama w końcu zrozumiała, o co mi chodzi i przestała twierdzić, że moje działania nie mają sensu :)
Wiem, że jest długi - ale wartościowy i obiektywny.

P.S. Nie będę nazywała krajów Trzeciego Świata krajami rozwijającymi się, dopóki nie przestaniemy blokować im możliwości tegoż rozwoju.

3 komentarze:

  1. A teraz dumna ze swego wpisu Ola, przeświadczona o swej zbawczej dla świata roli, zejdzie na dół do kuchni, otworzy lodówkę, i wyjmie dwulitrową butelkę Pepsi.
    A może się mylę i jest to już pieśń przeszłości?

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prostu sama siebie zadziwiam... jak tylko przeczytałam tekst o Matce Teresie, naszło mnie, żeby napisać posta o Ideałach.
    Bo to tak jest, że nie obejdzie się bez ataków personalnych.

    Nie piję już pepsi. Przynajmniej regularnie...
    Tak, nałogi to też mój problem - duży problem.
    Ale staram się.
    Wiem, że to jest setna próba, ale od początku wakacji nie palę - dlatego też, żeby nie wspierać koncernów.
    Co do pepsi, to przyznam, że czasami nie wytrzymuję, zwłaszcza że mój organizm przestał akceptować kawę, a czasami potrzebuję dostarczyć więcej kofeiny. Jednak staram się, jeśli mam okazję, zastępować to fair-trade'ową colą.
    Co prawda noszę jeszcze ciuchy nike i adidasa, które są pozostałością po "dawnych czasach", a nie widzę sensu w wyrzucaniu dobrych butów, więc staram się po prostu nie obnosić z marką.
    No i też używam oprogramowania microsoftu - i w tym momencie nawet nie mam pomysłu, jak to ograniczyć, bo za bardzo nie mam jak przenieść się na Linuxa.

    OdpowiedzUsuń
  3. To nie był atak personalny, bo nie walczę z Tobą na żadnym froncie, by wysyłać czołgi - jeno zwykła ironia, tak przeze mnie ukochana.
    Natomiast przeczytawszy Twoją odpowiedź nie mam już prawa zamieścić ironii i muszę całkowicie szczerze powiedzieć "brawo" oraz "gratuluję".

    OdpowiedzUsuń