Myślę, że rozwinę ten temat w innym poście, i to bardziej ogólnikowo - ale teraz skupię się na konkrecie, czyli sprawiedliwym handlu.
Jest tyle bardzo dobrych źródeł na ten temat, że nie będę zgrywać eksperta.
Napiszę znów w dużym uproszczeniu: chodzi o to, że idziemy do sklepu, czy zamawiamy w internecie pewien produkt, oznakowany powyższym logotypem i od razu sumienie mamy czystsze, ponieważ dzięki temu dostarczamy zmarginalizowanym producentom i pracownikom środków do poprawy warunków ich życia i pracy.
Co prawda, produkty te nie należą do najtańszych, jednak są znakomitej jakości i wraz z tym jak będzie rósł na nie popyt, produkcja i eksport również urośnie i wtedy cena powinna zmaleć.
Klik:
Nie obchodzi mnie, czy fair trade stanie się nieodzownym elementem ruchów alternatywnych, modą wśród burżujów, czy sposobem na dorabianie się przedsiębiorców czy koncernów. Ważne, że tworzy realną szansę dla ludzi w krajach Trzeciego Świata i oby stawał się jak najpopularniejszy.
podziwiam Twoje zaangażowanie, Olu. Ja do takich rzeczy chyba muszę dorosnąć. A może pozostanę już taką ignorantką...
OdpowiedzUsuńbo ja wiem, czy jest co podziwiać?
OdpowiedzUsuńrobię to co lubię i to przynosi mi satysfakcję.
swoisty egoizm przeze mnie przemawia ;)
Fair Trade rulez :)
OdpowiedzUsuńtylko cały czas za mało info o tym w Polsce.